most za oknem

krzew pomiędzy drzewami drze światło,
żółć dojrzewającej papierówki
dojrzanej przez żagiel pośród liści,

pamiętam, gdy uczyłeś się mówić,
mówi mama, wskazałeś palcem na
kałużę, powiedziałeś, o! gopło!

gopło porusza dziś niby popłoch
łysek, chichot krogulca ostrzega
jak ostrze, tnie śpiewania przestrzeni,

woda dnia przemienia słońce w chmarę
płomieni, fala przetwarza falę,
szukam lecz nie znajduję we mnie mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz