higiena stóp - pamięci przyjaciela
prysznic był czynny tylko raz
w tygodniu dlatego stopy
mył co dzień stojąc na jednej
nodze przed umywalką
zyskał przydomek bocian
wsłuchany w "kaprys włoski" czajkowskiego
węchem sprawdzał ich czystość
dzięki ćwiczeniom yogi
skarpety zmieniał często
zużyte wrzucał pod łóżko
miotłą wymiatał skarpetokurz
wrzucał do pomalowanej pod
skórę tekturowej walizki
co dwa tygodnie sto kilometrów
zawoził matce do prania
prawdopodobnie te same
pluskwy piły nasze krwi
Na blogu przedstawiam niektóre teksty publikowane na portalach: nieszuflada.pl, rynsztok.pl, poezja-polska.pl, liternet.pl oraz poemax.pl w latach 2005-21. Autorką zamieszczonego portretu jest Julia Kaźmierska
pliszka szuka kumpli
kundli rasy wygolona glaca
kiboli w stylu a pała łapa
takich kich boli glacjologów
chcą czegoś dlatego nic boli
kiboli chodzi o język
nie zrzęd urządzonych na
grzędach w urzędach
ogranych wzorców
kiwa ogonem popiskuje brodzi
w kałużach szara ruchliwa
przyjemna przepraszam
pliszko że ciebie używam
kundli rasy wygolona glaca
kiboli w stylu a pała łapa
takich kich boli glacjologów
chcą czegoś dlatego nic boli
kiboli chodzi o język
nie zrzęd urządzonych na
grzędach w urzędach
ogranych wzorców
kiwa ogonem popiskuje brodzi
w kałużach szara ruchliwa
przyjemna przepraszam
pliszko że ciebie używam
gips
głowa przymocowana do osłony
rynny, z loków sterczą uszy osła.
woda nie cieknie z ust. pękła rura.
oddziedziczyłem głowę po poprzednim
lokatorze. drwiąc myślałem: ten ma gust.
teraz, po latach, nie mógłbym wyobrazić
sobie ogrodu bez niej. zawsze, gdy
patrzę na gipsową twarz, próbuję
odnaleźć siebie w jej grymasie.
znajduję znudzoną gębę wroga.
spogląda na dwa drzewa z czereśniami.
na jednym słodkie, żółtoróżowe, na
drugim ostre, ciemnowiśniowe. śpiewa,
naśladuje kosa przebojem bez słów.
głowa przymocowana do osłony
rynny, z loków sterczą uszy osła.
woda nie cieknie z ust. pękła rura.
oddziedziczyłem głowę po poprzednim
lokatorze. drwiąc myślałem: ten ma gust.
teraz, po latach, nie mógłbym wyobrazić
sobie ogrodu bez niej. zawsze, gdy
patrzę na gipsową twarz, próbuję
odnaleźć siebie w jej grymasie.
znajduję znudzoną gębę wroga.
spogląda na dwa drzewa z czereśniami.
na jednym słodkie, żółtoróżowe, na
drugim ostre, ciemnowiśniowe. śpiewa,
naśladuje kosa przebojem bez słów.
gopło(2)
kiedy masmedia donoszą o ludziach z afryki,
próbujących dotrzeć do europy,
przypominają mi obraz:
spocony rybak na łodzi wali wiosłem o wodę,
płoszy ryby, szukają wyjścia na płyciźnie,
próbują przeskoczyć ścianę sieci,
coraz bardziej zacieśnia się obszar bez wyjścia,
coraz większe zagęszczenie;
przez oczka przecisną się małe,
ich czas nastąpi gdy dorosną;
ten widok z dzieciństwa sprawia, że
nie wiem po której stronie sieci jestem,
myślę, czy wiosła uderzają już z obu stron?
28.07.07.
kiedy masmedia donoszą o ludziach z afryki,
próbujących dotrzeć do europy,
przypominają mi obraz:
spocony rybak na łodzi wali wiosłem o wodę,
płoszy ryby, szukają wyjścia na płyciźnie,
próbują przeskoczyć ścianę sieci,
coraz bardziej zacieśnia się obszar bez wyjścia,
coraz większe zagęszczenie;
przez oczka przecisną się małe,
ich czas nastąpi gdy dorosną;
ten widok z dzieciństwa sprawia, że
nie wiem po której stronie sieci jestem,
myślę, czy wiosła uderzają już z obu stron?
28.07.07.
Subskrybuj:
Posty (Atom)