w ramach podgrzewania przyjaźni pomiędzy u.s.a. a mną, nabyłem w niemieckim
sklepie, kamizelkę o nazwie "truckerweste" czyli kamizelkę kierowcy
ciężarówki; napis na metce:
AMERICAN BASIC STYLE
XXL,
powyżej napisu jest jeszcze miniaturka flagi tego najważniejszego państwa;
przyjaźń postanowiłem podgrzać, ponieważ oziębła była po wojnach z serbią
i irakiem; w czternastu kieszeniach noszę klucze, dyskietki z wierszami, kartki
z notatkami do wierszy, długopis, ołówki, temperówkę, scyzoryk, okulary do
czytania i tak dalej; zakładam ją tylko w domu, ogrodzie i na tarasie, kiedy
gdzieś wychodzę, czy wyjeżdżam przebieram się w inne ubrania, aby nie
pomyślano, że manifestuję przyjaźń zbyt ostentacyjnie; kupiłem kamizelkę,
żeby wykazać się dowodem mojej wiernopoddańczej lojalności, kiedy tu przyjdą
po wygranej wojnie z iranem, chinami i rosją; posiadam też inny dowód: od
dziesięciu lat zakładam na ryby czapkę armii u.s.a. taką, jaką można zobaczyć
w telewizji na głowach obrońców naszej przyszłej, wspólnej, globalnej,
amerykańskiej ojczyzny
2005
Na blogu przedstawiam niektóre teksty publikowane na portalach: nieszuflada.pl, rynsztok.pl, poezja-polska.pl, liternet.pl oraz poemax.pl w latach 2005-21. Autorką zamieszczonego portretu jest Julia Kaźmierska
orzeł
tyrał kiedyś, orał, do niezgryzienia
zgryzał orzech, orzeł, dziś nie orze,
żadnych złudzeń, pochylił się, zsiwiał,
niemal zbielał a najgorsze, że wie,
że nie mówi nic ważnego twierdząc,
że żyje w kulturze kultu mieszka
również polietylenowego,
że czas w gardle stoi, jak lektura
bestsellera podczas sałatki
z selera, jak orzeł niemal białej,
że wyschła już droga od oka,
co po niej łza spełzła do brody
wciąż płonie gopło, zło drwęca
drwiąca we wrześniu wrotycze
żółte światła skrzyżowań wciąż
płoną skrzydła słów o żesz orzeł
2005
tyrał kiedyś, orał, do niezgryzienia
zgryzał orzech, orzeł, dziś nie orze,
żadnych złudzeń, pochylił się, zsiwiał,
niemal zbielał a najgorsze, że wie,
że nie mówi nic ważnego twierdząc,
że żyje w kulturze kultu mieszka
również polietylenowego,
że czas w gardle stoi, jak lektura
bestsellera podczas sałatki
z selera, jak orzeł niemal białej,
że wyschła już droga od oka,
co po niej łza spełzła do brody
wciąż płonie gopło, zło drwęca
drwiąca we wrześniu wrotycze
żółte światła skrzyżowań wciąż
płoną skrzydła słów o żesz orzeł
2005
Subskrybuj:
Posty (Atom)