egipt w poznańskiem

chłopi budują
na polach pyramidy 
z ziemniaków

Mandelsztam w ogrodzie


sokół chwyta w locie
żuka, miażdży w dziobie.

na błękicie beż piór, zieleń
połysku - kropka - żuk.

kilka chwil wcześniej
kopulował na różanecznikach.

"o, czasie, nie męcz zazdrością
tego, kto zastygł w czas."

kurz sokół ukos żuk.

"о, wrjemja, zwistju nie mucziaj
tawo, kto wo wrjemja zastył."
kontakt bezpośredni

karmię sikorkę z ręki okruchami orzecha włoskiego; 
nie mam wątpliwości, że przylatuje na mój widok
ze względu na smaczne jedzenie a nie dlatego, że
mnie lubi; ląduje na dłoni, chwyta pazurkami za 
palec wskazujący, w ułamku sekundy porywa okruch, 
natychmiast odlatuje na pobliskie drzewo, żeby w 
spokoju zjeść; dla niej, zetknięcie ze mną, to chwila 
strachu, dla mnie, niezwykłe przeżycie; czuję przez 
moment dotknięcie pazurków tak delikatne, jakbym 
owinął na palcu łodyżkę powoju, podmuch na twarzy 
wywołany trzepotem skrzydeł, przenikliwe spojrzenie
paciorka czarnego oczka, wyrazisty rysunek piórek;

2006