wysokie napięcia

wygrażają śmiercią lub kalectwem; mój przewodnik po 
rosji, żyd o wyglądzie koreańczyka (po matce) i niemiecko-
brzmiącym nazwisku, (znał na pamięć kiladziesiąt wierszy 
brodskiego), zmarł dziesięć lat temu, ponoć na serce w 
wiedniu, chociaż jego żona powiedziała mi wtedy przez 
telefon, że po otwarciu trumny w moskwie, stwierdzono 
dwie rany postrzałowe, jedną w ramieniu, drugą w głowie; 
w dziewiędziesiątym drugim byliśmy razem w tyndzie u 
naczelnego dyrektora bajkało-amurskiej magistrali, olgierda 
albertowicza romanowicza ("iz paljakow", "niet, polskowo 
nie znaju") i sprzedaliśmy mu niemieckie maszyny do cięcia 
na deski modrzewi syberyjskich; drewno o intensywnej, 
niemal pomarańczowej barwie; było tam wtenczas jeszcze 
zimniej niż zimno; dziś wyobrażam sobie saszę w trumnie 
modrzewiowej; tyle mieliśmy przygód i planów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz