piach
antek zjawił się na rogu, niby antyk po tym, kiedy utopił
się pod mostem przechodząc po cienkim lodzie; od tego
czasu stoi i się kruszy; nie wiadomo, czy będzie co zbierać;
stary ceremus oparł się o płot, patrzy jak skaczemy w dal;
kiedy kupa piachu była wyższa, skakaliśmy wzwyż lecz
później spłaszczyła się i zrobiło się za twardo; trochę ubywa
dla przechowywania marchwi w zimie, częściowo do
skrzynek na kocie odchody a reszta, to nasze upadki;
niekiedy przechodzące obok dziewczyny, zatrzymują się
na chwilę, powiedzą coś jedna drugiej na ucho i odchodzą
śmiejąc się drwiąco; właściwie przeznaczono piach na
podkład pod chodnik ale zabrakło płyt chodnikowych;
czasem stary ceremus chichocze bezgłośnie; maluchy z
wiaderkami i łopatkami czekają aż skończymy skakać;
antek wciąż się kruszy; za kilka lat wyjadę stąd na zawsze
Na blogu przedstawiam niektóre teksty publikowane na portalach: nieszuflada.pl, rynsztok.pl, poezja-polska.pl, liternet.pl oraz poemax.pl w latach 2005-21. Autorką zamieszczonego portretu jest Julia Kaźmierska
nudy
idę na stację przez niewielkie miasto,
połączenie kolejowe zlikwidowano,
w budynku dworca, mieszkania.
on trwa na piętrze, mówi: czasem
w nocy słyszę dudnienie lokomotywy,
gwar rozmów, trzaski zamykanych drzwi.
tłusty kumulus jak sum lub kumpel
błękitu, sunie w senne przedpołudnie
niedzieli, w sumie, nic ciekawego.
połączenie kolejowe zlikwidowano,
w budynku dworca, mieszkania.
on trwa na piętrze, mówi: czasem
w nocy słyszę dudnienie lokomotywy,
gwar rozmów, trzaski zamykanych drzwi.
tłusty kumulus jak sum lub kumpel
błękitu, sunie w senne przedpołudnie
niedzieli, w sumie, nic ciekawego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)