wojciech kaźmierski, wiersze wybrane
Na blogu przedstawiam niektóre teksty publikowane na portalach: nieszuflada.pl, rynsztok.pl, poezja-polska.pl, liternet.pl oraz poemax.pl w latach 2005-21. Autorką zamieszczonego portretu jest Julia Kaźmierska
czym swęd idę w smycz
swędzi mnie noga wspominam
swędzenie ręki co ciekawe
obie kończyny lewe ale
kogo to obchodzi oprócz mnie
czyżby swędzenie ręki przeszło
na nogę bo swędzi podobnie
a może nawet identycznie
pewnie to swędzica wędrowna
podrapałbym się żeby sobie
ulżyć ale wiem z doświadczenia
drapanie powoduje często
jeszcze większe swędzenie i ślad
zadrapań na skórze teraz jest
lato i nie chcę by widziano
że jestem taki podrapany
co by powiedział szef w biurze lub
narzeczona Lusia mogłaby
zniechęcić się na mój widok więc
zaciskam zęby żeby się nie drapnąć
może samo przejdzie bez drapania
psy wysp
I
łeb układu dał kubeł
a pokładu dał kopa
USA wkładu dał kwasu
ii demokracja łaj car komedii
ii demokrata katar komedii
i kłu psy my spółki
na kutasa hasa tukan
II
na Gople cel pogan
ojca ręce lecę racjo
a matka jak tama
muzo ręce lecę rozum
motyw tukana kutwy tom
mord nutami zima tundrom
meta lawy bywa latem
III
rui ból ubiór
mołojca racjo łom
mołojca nacjo łom
morda kadrom
merda kadrem
plakat ptak Alp
każe ludu leżak
IV
dokładny syn dał kod
zaradny syn da raz
pokraczny syn czar kop
jeż lata lżej
żądnego gen dąż
ładnego gen dał
azor groza
V
pokracz czar kop
i mąci lud ulicą mi
mało wydra w twardy wołam
za kanapę sępa nakaz
na fartu jutra fan
i sukno żon kusi
sabatu nuta bas
VI
napędu nudę pan
murawy skład dał ksywa rum
nie zakład dał kazein
a kłu psy w lwy spółka
as obraża żar bosa
na tytuł kłu tytan
sen i gramy margines
VII
mi zielony syn olei zim
i sikorka makro kisi
jako totalne sen lato tokaj
sala wyrazu zarywa las
solą żart strażą los
łyżwa bo z obaw żył
żywioły łoi wyż
VIII
Mona panom
ładny syn dał
Mona pały myła panom
ładne sen dał
Mona pały tyła panom
ładnego gen dał
i kusi suki
IX
mech a mgły był gmachem
cham u Szwajcara racja w szumach
co mucha mgły pył gmachu moc
że Szwajcara racja wszerz
tka fucha mgły żył gmachu fakt
na twardy wydra w tan
imam oraz czar omami
gdy dnieje, śpiewają onomatopeje
zanim jako ostatnia z przylatujących
w maju powróci z konga, słucham wilgi
w brzmieniach nazw z języków europy:
loriot, iwołga, oriole, wielewaal, pirol,
sommargyling, oropendola, rigogolo.
śpiew dolatuje z korony buka, wiatr
wspólnie z liśćmi steruje światłocieniami,
zapominam o wszelkich zmartwieniach.
dni wind
Nike rekin mota atom,
może jeżom pola galop.
osoba boso topi pot,
Ikara baraki.
morda kadrom miga nagim
oraz szaro merda kadrem.
a sama masa daje jad
melodią idolem.
nosa mason, jako lokaj,
napis wsi pan każe leżak.
syt łosi sołtys soli los
kinola balonik.
Zocha i Bruno
powiedziała mu Zocha
ja ciebie już nie kocham
Bruno runął na runo
radzą mu rozpatrz rozpacz
na mchu przedostatniego tchu
rozpacz ci nie pomoże
nie trać nadziei i ducha
weź wyjmij mrówkę z ucha
z inną nie będzie ci gorzej
teraz przecież igliwie
kłuje ci skórę tkliwie
Bruno runął na runo
szeptał jestem gitary
pękniętą nagle struną
problem niby świat stary
rozum z głowy wyfrunął
mniemając Zocha kocha
Bruno jest działaczem który
Bruno jest człowiekiem który
działa w dziedzinie kultury
pracuje na niwie kultury
oddaje swoje życie dla kultury
nieprawdą jest, że Bruno-jak twierdzą złośliwi-jest płaski
ponieważ został wycięty z tektury
na której był napis: wszystko dla kultury
Kiedy Zocha mówi: ja ciebie już nie kocham, to po "ciebie" ma możliwość wyboru.
Może powiedzieć:
mam w nosie,
widziałam z inną,
postanowiłam wyrzucić za drzwi, itd.
Wers "ja ciebie już nie kocham" chce podkreślić ową możliwość albo inaczej ma dać do zrozumienia, że Zocha nie była zdecydowana, nie wiedziała do końca, co powie po słowie "ciebie" i tylko w ostatniej chwili wyrzuciła z siebie: "już nie kocham".
krewka okolica
Kiedy było jeszcze połączenie kolejowe między Kruszwicą a Inowrocławiem,
jeździłem do liceum w wagonie "dla dojeżdżającej młodzieży szkolnej".
Pociąg zatrzymywał się czterokrotnie.
Pewnego dnia poróżnili się w Rożniatach.
Pierwsze obelgi padły w Tupadłach.
Kłótnia zmąciła rozumy w Mątwach.
Gdy mijali Rąbinek, rąbali się pięściami po gębach.
Z dworca w Inowrocławiu zostali zabrani przez pogotowie.
jeździłem do liceum w wagonie "dla dojeżdżającej młodzieży szkolnej".
Pociąg zatrzymywał się czterokrotnie.
Pewnego dnia poróżnili się w Rożniatach.
Pierwsze obelgi padły w Tupadłach.
Kłótnia zmąciła rozumy w Mątwach.
Gdy mijali Rąbinek, rąbali się pięściami po gębach.
Z dworca w Inowrocławiu zostali zabrani przez pogotowie.
popsuty pies
idę na skraj lasu posłuchać słowika
mijam domy w ogrodach szczekania za płotami
czego hałasujesz głupolku mówię do najgłośniejszego
a ten dalej ujada
przystaję i z rykiem naśladującym odgłosy lwa
podbiegam do płotu za którym pieni się pies
milknie podwija ogon ucieka skomląc
chowa się za domem
gdy wracam z lasu przed domem z przestraszonym psem
stoi jego właściciel wraz z sąsiadem
stuka się palcem w czoło wskazuje na mnie
już ujada gada już uj
mijam domy w ogrodach szczekania za płotami
czego hałasujesz głupolku mówię do najgłośniejszego
a ten dalej ujada
przystaję i z rykiem naśladującym odgłosy lwa
podbiegam do płotu za którym pieni się pies
milknie podwija ogon ucieka skomląc
chowa się za domem
gdy wracam z lasu przed domem z przestraszonym psem
stoi jego właściciel wraz z sąsiadem
stuka się palcem w czoło wskazuje na mnie
już ujada gada już uj
Subskrybuj:
Posty (Atom)