powrót kota

deszcz jak ja rozpadał się
milczałem on gadał austriackie gadanie
można zasnąć rozpadałem się na litery
odwrotnie niż pietruszka lokaj z martwych
dusz gogola (nie mylić z google)
któremu z liter wiecznie wychodziło
jakieś słowo


wolałem układać palindromy na przykład
maska jak sam


na dodatek kot gdzieś
sobie polazł żebym miał
zmartwienie że moknie
zbliżenia do wrażeń                

na łące

klepię po karku, czuję ciepło z
zapachem siana, wtulam policzek
w sierść, patrzy zdziwiony, myślę,
co mi te wszystkie zamki, kościoły
pałace, obrazy, katedry, rzeźby z
entego wieku w stosownym
stylu, rży, rży dzieło sztuki,


podczas jazdy

z asfaltem rzeki płyną ryby
w ich wnętrzach dłonie ściskają
kierownice, w soczewce oka
brodzą owce na zboczu wzgórza
w soczystych trawach, jak łowcy
spojrzeń lub seksu za pieniądze,
maki dają znaki przy drodze


las we mnie

bluszcz pełznie po korze, dzięcioł
kuje spokój, cieszy cisza,
na skraju w trawie czatuje
kot jak obawa o stan kont
w banku oraz w niebie,
nie słyszę protestów, bluszcz bez
szelestu wysysa trzewia drzew,


ja w lesie

na lęki mogą mi pomóc
leki: sen, nadzieja, śmiech,
choć pęknę wkrótce, patyk pod
stopą, trzasnę w ogniu jak chrust,
nadzieja morzy sen do
rozpuku, śmiech smakiem maski