z zapisków optymisty
postanawiam zostać drzewem, na polanie wkopuję się,
jak w kłopoty, po kolana, czekam aż wypuszczę korzenie
wyrosną mi igły czy liście? jak miło będzie asymilować,
samowystarczalnie, od jelit, żołądka, niezależnie, do tego
świadomość dotleniania zanieczyszczonej atmosfery
a co z zapładnianiem? wiatrosiennie czy owadopylnie?
może będę nawet dębem i parafrazując kochanowskiego
powiem: ja, dąb, co mieścy przeschnął, choć liść na mnie
płowy, przedsie stoję potężnie, bo mam korzeń zdrowy
na razie zimno mi w stopy lecz mam nadzieję, że wyrąb
nastąpi nieprędko; na pewno będę już zielony, gdy
przybędą sanitariusze z oddziału zamkniętego
maj 2006
Na blogu przedstawiam niektóre teksty publikowane na portalach: nieszuflada.pl, rynsztok.pl, poezja-polska.pl, liternet.pl oraz poemax.pl w latach 2005-21. Autorką zamieszczonego portretu jest Julia Kaźmierska
piękno natury
schowany za tują patrzę na czułe pożegnanie
sąsiada z kobietą
w zeszłym tygodniu wręczył jej bukiet bzu,
w tym - pęk tulipanów
ostatni pocałunek, on wraca do domu, ona
odjeżdża kabrioletem
kabriolet zawsze ten sam, kobieta
coraz to inna
kiedyś mówił mi, że w środy przed
południem ma zniżkę
ona ma najwyżej trzydzieści lat, on
siedemdziesiąt osiem
była u niego dwie godziny, przez ten
czas, kos na gałęzi świerku dbał o
muzyczną oprawę
schowany za tują patrzę na czułe pożegnanie
sąsiada z kobietą
w zeszłym tygodniu wręczył jej bukiet bzu,
w tym - pęk tulipanów
ostatni pocałunek, on wraca do domu, ona
odjeżdża kabrioletem
kabriolet zawsze ten sam, kobieta
coraz to inna
kiedyś mówił mi, że w środy przed
południem ma zniżkę
ona ma najwyżej trzydzieści lat, on
siedemdziesiąt osiem
była u niego dwie godziny, przez ten
czas, kos na gałęzi świerku dbał o
muzyczną oprawę
Subskrybuj:
Posty (Atom)