z zapisków optymisty

postanawiam zostać drzewem, na polanie wkopuję się,
jak w kłopoty, po kolana, czekam aż wypuszczę korzenie

wyrosną mi igły czy liście? jak miło będzie asymilować,
samowystarczalnie, od jelit, żołądka, niezależnie, do tego
świadomość dotleniania zanieczyszczonej atmosfery

a co z zapładnianiem? wiatrosiennie czy owadopylnie?
może będę nawet dębem i parafrazując kochanowskiego
powiem: ja, dąb, co mieścy przeschnął, choć liść na mnie
płowy, przedsie stoję potężnie, bo mam korzeń zdrowy

na razie zimno mi w stopy lecz mam nadzieję, że wyrąb
nastąpi nieprędko; na pewno będę już zielony, gdy
przybędą sanitariusze z oddziału zamkniętego

maj 2006

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz