u podnóża



myszołowy krążą nad masywem
rudziejących buków na zboczu
piskliwie pokrzykując, przecząc
dostojeństwu własnych lotów.



podczas chłodnych dni i nocy,
gdy zmieniamy letnie kołdry
na pierzyny, wiatr przypędza
ciepłe powietrze z południa
a odgłosy myszołowów odczytuję,
jako kpinę z naszych starań
oraz śmiech wiedzących więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz