kontakt bezpośredni
karmię sikorkę z ręki okruchami orzecha włoskiego;
nie mam wątpliwości, że przylatuje na mój widok
ze względu na smaczne jedzenie a nie dlatego, że
mnie lubi; ląduje na dłoni, chwyta pazurkami za
palec wskazujący, w ułamku sekundy porywa okruch,
natychmiast odlatuje na pobliskie drzewo, żeby w
spokoju zjeść; dla niej, zetknięcie ze mną, to chwila
strachu, dla mnie, niezwykłe przeżycie; czuję przez
moment dotknięcie pazurków tak delikatne, jakbym
owinął na palcu łodyżkę powoju, podmuch na twarzy
wywołany trzepotem skrzydeł, przenikliwe spojrzenie
paciorka czarnego oczka, wyrazisty rysunek piórek;
2006
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz