nigdy nie będę wiedział

na mszy dla młodzieży szkolnej ktoś kłuje mnie szpilką w 
tyłek odwracam się kilka rozweselonych gęb śmiech "młotka" 
najzłośliwszy daję mu w twarz rzuca się na mnie szamotanina 
jakiś dorosły łapie nas za karki  wyrzuca z kościoła chłopaki 
chichoczą tu nie będę cię bił mówi "młotek" zaciśnięte zęby
ty kaczaku mówię przyjdź na boisko po meczu nakładę ci po 
pysku ile zechcesz rzuca się ku mnie zabiję gnoja mówi 
zatrzymuje odwraca odchodzi po kościele poranek w kinie 
obiad w domu idę na mecz nie obchodzą mnie pytania takie 
jak teraz może nie on mnie ukłuł może niesłusznie dostał w 
twarz trzeba było powiedzieć ukłuj mnie w drugi pośladek 
lub on powinien nastawić drugi policzek dlaczego mam brać 
udział w bójce długa wyczerpująca podarte ubrania jemu 
krew z nosa mi z wargi otoczeni grupą kibiców zauważają 
dorośli rozpędzają nic z tego nie wynika nikt nie wygrywa
odchodząc odgraża się potem przez wiele miesięcy wymijania 
coraz obojętniejsze kilka lat po tym wyjeżdżam wracam po 
czterdziestu latach widzę idzie ulicą nic o nim nie wiem 
przypominam sobie to zdarzenie patrzy na mnie widzę że 
mnie poznał cześć "młotek" mówię do mnie pan mówi wiem 
że udaje ze względu na wrogą twarz rezygnuję to chyba 
pomyłka mówię przeszedłszy kilkanaście kroków odwracam 
się widzę on też patrzy za siebie odwraca się idzie dalej swoją 
drogą ja swoją może nie warto sobie przypominać tego co 
było może on ma rację że to nie ma znaczenia nigdy nie będę 
wiedział co ma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz