utwory dukea ellingtona są dla mnie
przypomnieniem akordeonisty,
zaczyna opuszczać wykłady, grać
w knajpach, gdy powrót floty
wielorybniczej zwabia do miasta
kurwy z całego imperium,
wraca pijany, bełkocze: najlepiej idą
improwizacje dukea, gram, żeby nie
zapomnieli ryków zabijanych ssaków,
niech nawet między udami dziwek
pamiętają o zbrodni;
wkrótce rzuca studia, wyprowadza się,
pije, zarabia grą coraz więcej, znika;
spotykam go po dziesięciu latach w
metrze, mówię: potrafiłeś grać za cały
big-band;
sprzedałem, mówi, akordeon, nie mogę
ani kropli, mam rodzinę, pracuję w urzędzie
"satin doll" ellingtona, myślę, przeistoczona
w kiełbasę z wieloryba;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz